<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Artykuły &#8211; Anime Fandom</title>
	<atom:link href="https://a-f.pl/kategoria/artykuly/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://a-f.pl</link>
	<description>Recenzje anime, fantastyka, manga</description>
	<lastBuildDate>Fri, 31 Jul 2020 07:55:06 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	<generator>https://wordpress.org/?v=6.9.4</generator>
	<item>
		<title>Wywiad z Yoshiki (4.V.1998)</title>
		<link>https://a-f.pl/artykuly/wywiad-z-yoshiki-4-v-1998/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[volix]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 26 Jan 2000 20:42:36 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Artykuły]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://a-f.pl/wp/?p=406</guid>

					<description><![CDATA[Yoshiki był założycielem X-Japan. Grał na pianinie, keyboardzie, perkusji, gitarze zwykłej i basowej. Otrzymał perkusję w wieku 10 lat by poprawić sobie kondycję. Kocha przeciwieństwa i udawać kogoś tajemniczego, więc zwykł mówić, że jego datą urodzin jest X i ma krew koloru ametystu. Wydaje się&#8230;]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p align="justify"><img decoding="async" class="to-left" src="https://a-f.pl/art/yoshiki.jpg" alt="" />Yoshiki był założycielem X-Japan. Grał na pianinie, keyboardzie, perkusji, gitarze zwykłej i basowej. Otrzymał perkusję w wieku 10 lat by poprawić sobie kondycję. Kocha przeciwieństwa i udawać kogoś tajemniczego, więc zwykł mówić, że jego datą urodzin jest X i ma krew koloru ametystu. Wydaje się być nieśmiały i delikatny, ale kiedy zasiądzie przy perkusji zmienia się w bestię. Kiedy mówi o swojej rodzinie, mówi tylko o matce. Raz powiedział, że jego matka chciałaby, żeby przestał grać na perkusji, a tylko komponował utwory. W 1999 roku w wywiadzie wyznaje, że jego ojciec popełnił samobójstwo w wieku 33 lat, kiedy ten miał 10 lat. Yoshiki napisał utwór „Tears”, by uczcić jego pamięć. Jego dziewczyną była japońska piosenkarka i aktorka Shizuka Kudo.</p>
<p>Japońskie gazety zamieszczały plotki, jakoby ciągle zmieniał dziewczyny. Od 1999 produkuje piosenki ex-dziewczyny Shizuki i wygląda na to, że utrzymują przyjacielskie kontakty. Razem z Tetsuyą Komuro, znanym japoński piosenkarzem, wyprodukował w 1992 roku, pod nazwą V2, singiel „Haitoku no Hitomi” i klip „Virginity”. W 1994, razem z Rogerem Taylorem, perkusistą Queen, wyprodukował 2 utwory: „Foreign Sand” o zrozumieniu miedzy 2 różnymi nacjami i „Final Destination”. W 1994 nagrał też utwór do albumu Kiss „Kiss my Ass”. Była to „pianinowa” wersja piosenki „Black Diamond”. W 1995 roku skrócił włosy i zaczął nosić mniej prowokujących ciuchów. W 1996 roku zasłabł podczas koncertu i znalazł się w szpitalu. Lekarz kazał grać mu mniej żywiołowo. 22 września 1997, Yoshiki ogłosił rozpad X-Japan. Miał ukryte plany z Hideto, by uformować nowy zespół, z nowym wokalistą. Jego plany upadły wraz ze śmiercią hide.</p>
<p>Po tej tragedii spędzał większość czasu w domu w Los Angeles, gdzie ma 2 studia nagraniowe i tworzy nowe amerykańskie i japońskie zespoły dla jego firmy „Extasy International” i „Extasy Japan”.</p>
<p>Yoshiki pisał dla Saijo Hideki i Shoko Kitano, a od 1999 wypromował kilka pierwszych singli niedawno powstałego visual kei&#8217;owego zespołu Dir en grey, oraz piosenkę do filmu Zalman Kinds „In God’s hand”. W filmie piosenka leci tylko przez kilka sekund. W 2000 roku przygotował kilka reklam dla supermarketów 7-11. Pisał piosenki dla swojego solo-projektu Violet UK. W 2001 roku pomagał różnym zespołom, ale wciąż pracował z Violet UK. Planuje wydać albumy na całym świecie.</p>
<p><b>Pozycja w zespole</b>: Perkusista, pianista<br />
<b>Przezwisko</b>: Yoshiki<br />
<b>Data urodzenia</b> : 20.11.1965<br />
<b>Miejsce urodzenia</b>: Tateyama, Chiba<br />
<b>Grupa krwi</b>: B<br />
<b>Zespół</b>: X Japan</p>
<p>Autor tekstu: Hide</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Uwaga!</title>
		<link>https://a-f.pl/artykuly/uwaga/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[volix]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 26 Jan 2000 20:24:38 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Artykuły]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://a-f.pl/wp/?p=381</guid>

					<description><![CDATA[Sex, pornografia i pedofilia&#8230; jak to pięknie brzmi! Był piękny sobotni wieczór. Jakimś dziwnym trafem znalazłyśmy się wszystkie w domu przyjaciela, gdzie najzwyczajniej w świecie, postanowiliśmy rozpalić grilla i upiec na nim kurczaka&#8230; wszystko było piękne i spokojne, ale do czasu. Nagle ktoś z nas&#8230;]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Sex, pornografia i pedofilia&#8230; jak to pięknie brzmi!</p>
<p>Był piękny sobotni wieczór. Jakimś dziwnym trafem znalazłyśmy się wszystkie w domu przyjaciela, gdzie najzwyczajniej w świecie, postanowiliśmy rozpalić grilla i upiec na nim kurczaka&#8230; wszystko było piękne i spokojne, ale do czasu.</p>
<p>Nagle ktoś z nas krzyknął <em>„Już dziewiętnasta trzydzieści pięć! „Uwaga” będzie za pięć minut”</em> i jak stado rozjuszonych otaku wpadłyśmy do domu przyjaciela, by obejrzeć ów program. Jak przewidywaliśmy, głównym tematem był <em>„Sex, pedofilia i pornografia w japońskich komiksach czytanych przez polskie dzieci”</em>.<br />
Wpatrywaliśmy się w ekran, by wypatrzyć jakiś tytułu pana Masamune Shirow (znanego z m. in. ze sławnej pozycji <em>„Gost in the Shell”</em>) albo pana Satoshiego Urushihary, znanego z takich mang jak <em>„Legend of Lenmear”</em> i <em>„Plastic Little”</em>.</p>
<p>To co ukazało się naszym oczom, przeszło najśmielsze oczekiwania&#8230; to był tom serii pana Akiry Toriyamy o nazwie <em>„Dragon Ball”</em>! Nie&#8230; jak oni mogli to zrobić! „Dragon Ball”??</p>
<p>Ale dziennikarzom widocznie to starczyło, bo nie poruszali innych tytułów. Pani <em>„psycholog dziecięcy”</em> oznajmiła, że jest przerażona takimi komiksami i żeby udowodnić co ją tak zbulwersowało, pokazała jak pewna dziewczyna podnosi sukienkę przed <em>Miszczem</em>, a że nie miała majtek to czysty przypadek&#8230; każdemu może się zdarzyć.<br />
Jakby tego było mało ośmieliła się wszystkim pokazać, że Bulma ma czym oddychać&#8230; Oznajmiła, że małe dziewczynki będą naśladować takie rzeczy, bo tak robią w komiksach. Że nie można dopuszczać naszego kochanego wydawnictwa „JPF” do wydawania takich rozpustnych rzeczy!</p>
<p>Wybuchliśmy śmiechem kiedy kamera wkroczyła na czasopismo „Kawaii” z naszymi <em>Wojowniczkami z Krainy Marzeń</em>, które przecież tak dobrze walczą ze złem, a nawet nie wiedzą, że posądza się je o pedofilie i pornografię.</p>
<p>Jakiż ten świat niesprawiedliwy! Ale chwila&#8230; jeśli posądzają DB, to dlaczego nie zrobią tego samego z „13 posterunkiem”?<br />
Przecież jest tam, sławna na całą Polskę, prostytutka Jola, która co rusz odwiedza posterunek ze swoim alfonsem. Takie zachowanie może zniszczyć młodzież zapatrzoną w telewizję! A reklamówki za wycieraczkami samochodów? Nie można zostawić samochodu, by nie zostać zaatakowanym dziesiątkami takich reklam z serii <em>„Cześć! Tu zimna Jola. Chciałabym, żebyś mnie rozpalił&#8230;”</em>. To nie jest zgubne?! Niech rozejrzą się najpierw dookoła, a dopiero potem osądzają DB i inne mangi.</p>
<p>Jaki rodzic jest na tyle głupi, by pokazać swojemu dziewięcioletniemu dziecku czyste hentai, yaoi albo yuri?<br />
Rodzice SAMI kontrolują dziecko, a nie jakaś organizacja ludzi przymroczonych, którzy w DB widzą pedofilię.</p>
<p>Co będzie następne? „Naruto” i scena, w której tytułowy bohater lekko popchnięty, wpada na Sasuke i wymieniają się małym całusem? Przecież to zboczone! A może nawrót do „Gigi’ego”? „Yattaman”? „Tsubasa”? Przecież w piłce nożnej jest tyle tych póz, że każdą można by uznać za „nietaktowną”.</p>
<p>Jak na razie psycholodzy w Polsce są gorsi od pana Muraki z „Yami no Matsuei”&#8230; wykryją wszystko to, co jest zbędne. Czekajmy do kolejnego wielkiego wydarzenia. „Rower Błażeja” i „Uwaga” zaliczona&#8230; może późnej „Panorama”? Nie zbadane są wyroki boskie&#8230;</p>
<p>Autor tekstu: Redakcja</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Teleport 2004</title>
		<link>https://a-f.pl/artykuly/teleport-2004/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[volix]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 26 Jan 2000 20:20:26 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Artykuły]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://a-f.pl/wp/?p=378</guid>

					<description><![CDATA[Teleport… Pierwsza myśl: „O Boże!”. Druga myśl: „Jadę!”. Trzecia myśl: „Za co?”. Myśl dzisiejsza: „WoW!”. Mimo machinalnego, nawykowego wręcz zapożyczania imienia bożego, w zasadzie nierzadko nadaremno, z wielkimi chęciami, entuzjazmem i rozkoszą, a także, mogę to przyznać, ze sporym dofinansowaniem rodzicieli – TELEPORT 2004 zapisać&#8230;]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Teleport…</p>
<p>Pierwsza myśl: „O Boże!”. Druga myśl: „Jadę!”. Trzecia myśl: „Za co?”. Myśl dzisiejsza: „WoW!”.</p>
<p>Mimo machinalnego, nawykowego wręcz zapożyczania imienia bożego, w zasadzie nierzadko nadaremno, z wielkimi chęciami, entuzjazmem i rozkoszą, a także, mogę to przyznać, ze sporym dofinansowaniem rodzicieli – TELEPORT 2004 zapisać mogę do swojego pamiętniczka. Dzisiejsze nastawienie wobec tej imprezy jest nad wyraz oczywiste: za rok ma być powtórka.</p>
<p>Konwent, na którym zjawiliśmy się w około tysięcznym składzie (nie znam oficjalnych wyników na razie), okazał się być bliżej niż nam się wydawało. Dojazd kolejowym środkiem lokomocji międzymiastowej do miasta Gdańska zajął niewiele ponad 2 godziny. Nie spodziewałem się większego nakładu czasu, aczkolwiek zadziwił mnie niebanalnie rączy jego upływ. Nie nudziłem się nawet jednej chwili: śmiechy, chichy i rechoty, chwilami rżenie ze śmiechu genialnie umilało podróż. Nie skomentuję powodów tego ordynarnego, trywialnego wręcz zachowania, które powodowało omijanie całego wagonu przez innych pasażerów, ze względów dydaktycznych. Nie zapominajmy, że jakakolwiek cenzura tutaj obowiązuje, czytają to dzieci, a świnka morska.</p>
<p>W samym Gdańsku, mimo początkowych problemów z orientacją, małych zdolności obeznania w terenie i chaosu wynikającego z liczebności grupy, udało nam się bez problemu… podłączyć do innych konwentowiczów, którzy zaprowadzili nas na miejsce: do Zespołu Szkół Łączności w Gdańsku.</p>
<p>Ogrom samej lokacji budził podziw. W moim rodzinnym Słupsku żadna, absolutnie żadna z kilkunastu przecież szkół nie mogłaby konkurować z gabarytem owej placówki. Mały tłumek przed głównym wejściem i trzy godziny do otwarcia. Wrócę w południe.</p>
<p>Wróciłem. Wtedy, jako dla osoby z prze(d)płaconą wejściówką, zostałem skierowany do tylnej bramy. Tam powitałem kolejny, aczkolwiek o wiele mniejszy zbiorek ludności. Wpuszczali trójkami, toteż już przed 13:00 zostałem wpuszczony. Potwierdzenie wcześniejszego pozbawienia gotówki, odbiór identyfikatora, akceptacja regulaminu, informator, metalowy, kolisty emblemat zielonej barwy – button Teleportu i jestem pełnoprawnym uczestnikiem. Poszukiwanie sypialni mojej grupy i jestem wśród swoich. Teraz czas na zabawę! Za stary jestem na to…</p>
<p>Na początek wszyscy, bo to było bardzo ważne, spróbowali zrozumieć system informatora. Prędko zrozumieliśmy jak się z nim poruszać. Choć został wydany w jedynie tysięcznym nakładzie, to jednak chyba nikomu nie zabrakło. Nawet, gdy ktoś go zgubił, to mógł skorzystać z masy informatorów innych uczestników. Ja sam zostałem zaskoczony swoim przewodnikiem. Mój dla przykładu miał kolorową okładkę, lekko utwardzaną. Widziałem inne, papierowe w całości, więc ze swojego byłem całkowicie zadowolony. Oprócz podstawowych rubryk, takich jak opis grupy koordynacyjnej, wstępniak, mapki i regulamin, pojawił się również niezwykle ciekawie zaprojektowany plan. Na każdy dzień 1/2/3 kartki z podziałem w poziomie na sale i w pionie na godziny.</p>
<p>Już w czwartek, kiedy to otwarcie zaplanowano na godzinę 17.00, na nudę nie było jednej chwili. Po kilku rozmowach (przez kilka godzin w sumie) z lokatorami mojej sypialni wybiła 17:00 i poszedłem na otwarcie. Tutaj pojawił się pierwszy kruczek w organizacji. Otóż nikomu z kochanych działaczy nie chciało się wkroczyć na scenę, ba, nawet przyjść do sali, gdzie ów rozpoczęcie miało się odbyć. Po dziesięciu minutach, skromnym będąc, zawołałem kolegę, z którym odważnie weszliśmy na estradę i dla ok. trzydziestu osób otworzyliśmy Teleport 2004. Usiedliśmy z powrotem i zaraz przyszedł pewien pan, który naprawdę gromko oklaskiwany – dopełnił formalności. Stamtąd postanowiłem udać się na prelekcje.</p>
<p>„Co to jest RPG?” – wyszła stąd bardzo zawzięta i emocjonująca dyskusja pomiędzy, jak mi się zdawało, dość zestresowanymi prelegentami, którzy naprawdę się starali i chcieli przybliżyć trochę światy RPG. Mimo chęci, pojawiały się błędy i niedociągnięcia w ich wypowiedzi, na co jedni reagowali retuszami, przez co narażali się na lincz od innych. Ogółem szybko doszło do polemiki, którą chyba wszyscy będziemy wspominać bardzo, bardzo długo i miło.</p>
<p>Potem Bartosz Storczyk poprowadził genialny wręcz wykład o początkach gier fabularnych w Polsce. Zrzut informacji, jakiego dokonał na moją osobę był zdumiewający. Ta prelekcja zapadła mi w pamięć właśnie ze względu na potok danych.</p>
<p>Nie zabrakło również zajęć traktujących o samych konwentach – poradnikach dla nowicjuszy. Godzina na ten temat została wykorzystana w 100% i moi towarzysze, którzy na tego rodzaju imprezie dopiero raczkowali, wynieśli wiele cennych nauk.</p>
<p>Do końca dnia zaprezentowano również trzy systemy – „Martwe Ziemie”, „Cyberpunk 2020” i „Zew Cthulhu”.</p>
<p>Tego samego dnia można było wysłuchać znawców o słowiańskich zaklęciach, rozwoju zbrojenia i zagrać w fenomenalne Kalambury Filmowe by Malcolm. To właśnie ten dział (KIJ – Konkursy Integrująco &#8211; Jednoczące) zrobił najwyższej klasy furorę pośród uczestników. Emocje sięgały zenitu, gdy jedna z drużyn nie odgadła „ET” z jazdy rowerem na księżyc lub wyjawiono nieodgadnięte hasło z bielą i drzewem – „Biały Oleander”. Najszybciej odgadnięte hasło – „Szybcy i Wściekli”, które sam pokazywałem (ciekawostka), odszyfrowano w ok. 2-4 sekundy. Trzecie miejsce i jestem radosny. Oczywiście sala kinowa prosperowała od 16:00 i zarzucono widzów wielkimi, aczkolwiek mało sławnymi pozycjami.</p>
<p>Do tego turnieje w LOTR, Mordheim, MGT, Warcraft III, LARP Paranoi, Zewu Chtulhu i prezentacje Mythosu: Konfrontacji i Warmachine. Czwartek zszedł, a ludziska (niewielu) udali się na spoczynek (po raz pierwszy tak bardzo pragnąłem wiecznego).</p>
<p>Oczywistym stało się, iż sen to nie to, czego szukamy na konwentach. Zresztą nie raz pierwszy i nie ostatni. Znów ogrom filmów od bladego świtu, turniej WH40k, MTG itp. Co do prelekcji i konkursów: można było naprawdę sporo posłuchać o fandomie, kulturze rycerskiej, mitycznym wędrowcu, systemach PRG.</p>
<p>Quizy – nie dało się niestety znaleźć na wszystkich, aczkolwiek emocji było multum w przypadku każdego. Rozpoznawanie anime z teledysku – sam odgadłem blisko 30 tytułów z bodajże 70 (niektóre leciały przez jedyną sekundę!). Konkurs potterowski, muzyczny, wiedzowy, fandomowy – walka, ekstaza, walka, eks…</p>
<p>Najciekawszym punktem programu na piątkowy wieczór był z pewnością Minikoncert, gdzie miałem ochotę posłuchać japońskiej muzyki, aranżowanej przez Akane. Wraz z nią czas umilały dwie wokalistki, przez co występ oceniam bardzo wysoko. Nocne projekcje anime również przypadły do gustu i znów nic tylko rzucić się w śpiwór, by za kilkadziesiąt minut stanąć na chwiejnych nogach, broniąc się ostatkiem sił przed upadkiem.</p>
<p>No i doszliśmy do półmetka. Sobotni poranek odszedł przez dyskusje o M&amp;A w sieci i początkach fandomu. Można było wysłuchać o antykoncepcji w RPG, estetyce warsztatu pisarskiego, etc. Zdecydowanie najwięcej zabawy przyniosło popołudnie. Wtedy też odbył się konkurs na najlepszy teledysk z anime. Wszystkie teledyski, co mnie zadziwiło, prezentowały najwyższą klasę. Współczuję jury, gdyż musieli dokonać naprawdę trudnego wyboru.</p>
<p>18:00 – Cosplay. Z tym konkursem chyba wszyscy – organizatorzy, uczestnicy i widzowie, utożsamiają monumentalną salwę śmiechu. 5 scenek przyniosło naprawdę sporo emocji. Myślę, że wszystkie stroje były zrobione bardzo dobrze, aczkolwiek dużą rolę odgrywały scenki. Po raz kolejny dowiedziono (dowiodłem), iż dobra zabawa na konwencie to podstawa. Mój unikalny strój środka antykoncepcyjnego zdobył jedną z nagród. Dla ciekawostki był przygotowywany na dwie godziny, a zgłoszony &#8211; pięć minut przed rozgrywkami. Ogółem w przyszłym roku ten punkt programu polecam absolutnie wszystkim.</p>
<p>Później owego wieczora nastąpił konwentowy wyjec, czyli konkurs Karaoke, prowadzony przez Akane. W jury zasiadło pięć osób, a nagrodzili jedynych, którzy potrafili korzystać z mikrofonu, czyli mieli bardziej donośny głos. Cała trójka o mały włos nie uszkodziła sprzętu, aczkolwiek zmysł słuchu widowni z pewnością uległ znacznej metamorfozie.<br />
Sobotni wieczór i noc, oprócz prelekcji i konkursów urozmaiciliśmy sobie gawędą w doborowym, sypialnianym towarzystwie. Rozmowy o wszystkim i niczym to chyba najlepszy sposób na noc, nudę i w ogóle na wszystko. Poznać można było masę naprawdę inteligentnych, ciekawych, elokwentnych i skomplikowanych duchowo ludzi. Od konsolowców, przez MTG’owców, fanów Warhammer’a, mangowców i publicystów, po tancerzy DDR.</p>
<p>Niedziela – ostatnie wykłady i dysputy, zamykanie turniejów, oficjalne zakończenie. Teleport 2004 dobiegł końca ok. 15.00. Koniec zabawy. Rozjazdy, pożegnania, łzy, powroty. Rześki deszczyk odprowadził naszą grupę na dworzec, by o 19.00, gdy wsiedliśmy do pociągu, rozpadać się na dobre.</p>
<p>Ogółem tegoroczny twór Gildii i Gdańskiego Klubu Fantastyki to ponad tysiąc uczestników, tysiąc informatorów, blisko sześćdziesiąt paneli dyskusyjnych i prelekcji, prezentacje i gry w blisko 30 systemach, DDR, 60 filmów, trzydzieści konkursów, mnóstwo zabawy, kilkunastu gości i jeden środek antykoncepcyjny. Niech fandom będzie z Wami!</p>
<p>Autor artykułu: Donovan</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Posiąść Ducha</title>
		<link>https://a-f.pl/artykuly/posiasc-ducha/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[volix]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 26 Jan 2000 20:17:09 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Artykuły]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://a-f.pl/wp/?p=374</guid>

					<description><![CDATA[Większość osób, które widziały Ghost in the Shell 2: Innocence, na pewno miały trudności z interpretacją wszystkich wątków i symboli, które umieścił w filmie Mamoru Oshii. Nawet kilkakrotne obejrzenie „Niewinności” niestety nie pomaga w zrozumieniu większości wątków filozoficznych. Zabieg nagromadzenia tak wielkiej ilości symboli sprawił,&#8230;]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><img decoding="async" class="to-left" src="https://a-f.pl/art/duch.jpg" alt="" />Większość osób, które widziały <strong>Ghost in the Shell 2: Innocence</strong>, na pewno miały trudności z interpretacją wszystkich wątków i symboli, które umieścił w filmie <strong>Mamoru Oshii</strong>. Nawet kilkakrotne obejrzenie <em>„Niewinności”</em> niestety nie pomaga w zrozumieniu większości wątków filozoficznych. Zabieg nagromadzenia tak wielkiej ilości symboli sprawił, że pojawiło się wiele negatywnych opinii na temat filmu, określając go „filozoficznym bełkotem” – aby udowodnić, że jest to mylna opinia, postarałem się wyjaśnić wiele niejasności, zgodnie ze słowami autora, czy też literatury, do której nas odsyła podczas niecałych 100 minut anime.</p>
<p>Oshii wprowadza nas w swoje rozważania cytatem z &#8222;Future Eve&#8221; (pol. Ewa Jutra) &#8211; Villiers de l&#8217;Isle-Adama, książki która jest jednym z najlepszych przykładów idealizmu filozoficznego i symbolizmu francuskiego.</p>
<p>Reżyser nieprzypadkowo wybrał ten utwór – jego treść posiada wiele wspólnych wątków z fabułą „Innocence”. „Future Eva” opowiada o angielskim szlachcicu Ewaldzie Celian, który do szaleństwa zakochuje się w Alicii Clary, zabójczo pięknej aktorce. Jednak okazuje się, że brak wychowania i złe maniery Clary, niszczą obraz idealnej kobiety jaką w niej widział Ewald. Zdesperowany młodzieniec dochodzi do wniosku, że nie ma dla niego miejsca na tym świecie i postanawia popełnić samobójstwo. Jednak zanim to nastąpi składa wizytę swojemu przyjacielowi, genialnemu wynalazcy, nazywanego „Czarodziejem z Menlo Park”, Tomaszowi Alva Edisonowi. Gdy naukowiec dowiaduje się o problemie gnębiącym Celian’a postanawia stworzyć cyborga, który byłby idealnym odwzorowaniem Clary pod względem wyglądu zewnętrznego, natomiast będzie zachowywać się niczym anioł z marzeń Ewalda.</p>
<p>Eksperyment się udaje i tak powstaje android, którego Edison nazywa Hadaly. Młody szlachcic zachwyca się „tworem” przyjaciela – który nawet posiada głos identyczny jak Alicii. Jednak Villiers w swojej książce nic nie wspomina o seksualności Hadaly – można wysnuć z tego wniosek, że jej reprodukcja jest czysto technicznym procesem, a nie aktem płciowym, czyli natura nadal góruje nad nauką.</p>
<p>W „Niewinności” wątek ten dotyczy jednego z filarów fabuły, czyli gynoidów – człowiek góruje nad nimi, to on ma wpływ na ich rozmnażanie, a w konsekwencji (czego jesteśmy świadkami na końcu filmu) to on jest w stanie zakończyć ich istnienie.</p>
<p>Co do braku możliwości reprodukcji drogą naturalną przez Hadaly i gynoidy, warto zadać sobie pytanie, czy to czy jesteśmy istotami ludzkimi determinuje fakt rozmnażania się drogą płciową?</p>
<p><img decoding="async" class="to-right" src="https://a-f.pl/art/haraway.jpg" alt="" />Jeżeli jesteśmy już przy gynoidach oglądając film warto zwrócić uwagę na dialog pomiędzy Togusa, Batou i Haraway, która porównuje cyborgi do dzieci, które na początku swojego życia naśladują dorosłych bez świadomości tego procesu (w socjologii określanej terminem pierwotnej socjalizacji), podobnie jak gynoidy. Ja jednak chciałbym skupić się na samej postaci ostatniej z wymienionych wcześniej. Postać ta nawiązuje do Donny Haraway, autorki eseju zatytułowanego „Manifest Cyborga”, opublikowanego w połowie lat osiemdziesiątych&#8230; O czym traktuje, doskonale ujmuje Ewa Franus, która pokrótce analizuje esej Haraway: <em>„Tekst Haraway należy do klasyki. Jego wartość nie polega tylko na tym, że uświadomił po raz kolejny w XX wieku znaczenie technologii, lecz na tym, że u jego schyłku jako jeden z pierwszych, wskazał na rozmiary obecności w naszym życiu czegoś, co wydawało się bezpiecznie spoczywać na kartkach science fiction”</em>.</p>
<p>Niektóre tezy głoszone przez Haraway można bezpośrednio odnieść do realiów „Niewinności”. Autorka formułuje takie o to stwierdzenie: <em>„Nasze czasy, koniec XX wieku, sprawiają wrażenie mitologicznej epoki: wszyscy jesteśmy chimerami, steoretyzowanymi i sfabrykowanymi hybrydami, gdzie krzyżują się maszyny z organizmami. Jesteśmy, innymi słowy &#8211; cyborgami.” Wynika z tego, że, „cyborg Harawy” &#8211;</em> jest jakby pogodzony ze swoim losem, a co więcej, jak pisze Franus:<em> ”Przed technologią nie możemy ani uciec, ani wpaść w bezkrytyczną euforię, raczej </em>&#8211; jak sugeruje Haraway &#8211;<em> z optymizmem, radością i kreatywnością trzeba Meduzie spojrzeć w twarz i wymyślić jakieś całkowicie nowe sposoby współżycia z monstrum, którym staliśmy się my sami.”</em> . Słowa te możemy odnieś do sytuacji Batou, który powoli przez cały film walczy o swoje człowieczeństwo – czy może o jego resztki…</p>
<p><img decoding="async" class="to-left" src="https://a-f.pl/art/bellmer.jpg" alt="" />Niewielu z tych, którzy widzieli „Niewinność” zdaje sobie sprawę, że gynoidy, przedstawione w wizji Oshii’ego, mają swój pierwowzór w pracach polskiego pochodzenia, surrealisty Hansa Bellmera (1902-1975). Urodził się w Katowicach, gdzie mieszkał w centrum miasta wraz z rodzicami. W 1923 roku przeprowadził się do Berlina, gdzie rozpoczął studia na tamtejszej Politechnice. Jego największym dziełem okazała się „Lalka”, tekst inspirowany jego pracami, czyli kukłami fantazyjnie imitującymi kobiety. Pierwsza lalka Bellmera, to manekin małej dziewczynki, która ma umieszczony wizjer w okolicach, pępka, który ukazuje sześć „panoram”. Kolejne prace były coraz bardziej fantazyjne i niezwykłe, które autor utrwala na fotografiach.</p>
<p><em>„Poszczególne fotografie ewokują atmosferę snu, grozy i erotyzmu jednocześnie. Puste zakątki, nocne parki, podejrzane klatki schodowe eksponują całą swoją intymność i nierealność, pozostając wciąż zwykłe i obojętne.”</em> &#8211; Bellmer</p>
<p>Sam Oshii przyznał, że lalki Bellmera są tak inspirujące, że „nigdy nie znudzisz się patrząc na nie”. Przeglądając pracę niemieckiego artysty, widać uderzające podobieństwo pomiędzy nimi, a gynoidami z „Niewinności”.<br />
<img decoding="async" class="to-right" src="https://a-f.pl/art/batoupies.jpg" alt="" /><br />
Wielu z pewnością zadaje sobie pytanie, czemu w GITS 2 tak ważną rolę odgrywa pies i jaka jest jego symbolika. Oshii jest wielkim wielbicielem psów, szczególnie basetów, mając jednego z nich (nazywa się Daniel).</p>
<p>Mamoru do tego stopnia zakochał się w tych czworonogach, że aby mieć lepsze warunki dla swojego pupila, przeprowadził się z Tokio do Atami.</p>
<p>Słowa Oshii’ego wyjaśniają silny związek pomiędzy Batou, a jego basetem – <em>„[…] ludzkie ciało już nie istnieje. Powodem dla którego ludzie mają psy, jest to że szukają substytutu ludzkiego ciała”.</em><br />
Jak wynika z tych słów Batou, którego ciało zostało prawie całkowicie zmechanizowane, poszukuje naturalności, ludzkości w psie, który przypomina to co zostało utracone.</p>
<p>Ważnym miejscem w filmie jest<em> Locus Solus</em>. Po łacinie znaczy to tyle co &#8222;miejsce odosobnienia&#8221;, &#8222;miejsce samotności&#8221;, &#8222;samotnia&#8221;. Nazwa ta nawiązuje do książki o tym samym tytule Raymonda Roussela, w której autor przenosi nas do niezwykłej, fantastycznej, a co najważniejsze irracjonalnej rzeczywistości, posiadłości wynalazcy imieniem Centerel. Jest tam wiele wynalazków, które mają jedynie zastosowanie w odczuciach wizualnych. Są tam między innymi maszyny sterowane światłem słonecznym, które układają mozaik z ludzkich zębów, czy wielkie akwarium, w którym można oddychać, a w którym pływa kot bez sierści.<br />
Gdy Batou i Togusa docierają do rezydencji na Locus Solus, gdzie odnajdują Kima, przeżywają podobną, niezwykłą, a nawet wręcz psychodelicznie racjonalną podróż.</p>
<p>Jak widać reżyser GITS2 posłużył się wieloma symbolami, odnoszącymi się do literatury i sztuki, których zgłębienia i zrozumienie zajmuje wiele czasu. Może jest to minus dla tej produkcji, ale Ci którzy lubią zagłębić się w meandry rozmyślań filozoficznych i dotrzeć do każdego źródła, zapewne zapoznają się z pozycjami, o których wspomniałem.<br />
Na pewno nie wymieniłem wszystkich wątków, które poruszył Mamoru Oshii, ale zrobiłem to świadomie – szczegółowe opracowanie każdego zagadnienia „Niewinności” zajęło by wiele stron, które i tak z każdą chwilą mnożyłyby się, wraz z docieraniem do kolejnych źródeł kulturowych.</p>
<p>Tym, którzy chcą pogłębić swoją wiedzę, na temat wątków rozważanych w tym artykule i pokrewnych tym tematom, zapraszam do lektury tekstu Jacka Manieckiego, zatytułowanego <em>„Uwagi o bycie człowieka-maszyny. W obliczu kultury techno, Internetu i biotechnologii”</em>, znajdującego się na stronie Koła Naukowego Filozofii Kultury przy Wydziale Filologicznym Uniwersytetu Śląskiego.</p>
<p>Autor artykułu: kubzon.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Japońskie kimono</title>
		<link>https://a-f.pl/artykuly/japonskie-kimono/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[volix]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 26 Jan 2000 20:13:41 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Artykuły]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://a-f.pl/wp/?p=369</guid>

					<description><![CDATA[Każdy naród ma swój własny i niepowtarzalny ubiór narodowy. Japońskie kimono, stało się znane na całym świecie, a przyczyniła się do tego głównie perfekcja wykonania, a także piękno i przywiązanie do tradycji. Jednak nie wszyscy wiedzą, że przechodziło ono pewną ewolucję, która doprowadziła do powstania&#8230;]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p align="justify">Każdy naród ma swój własny i niepowtarzalny ubiór narodowy. Japońskie kimono, stało się znane na całym świecie, a przyczyniła się do tego głównie perfekcja wykonania, a także piękno i przywiązanie do tradycji. Jednak nie wszyscy wiedzą, że przechodziło ono pewną ewolucję, która doprowadziła do powstania współczesnego kimona (okres Heian VII-XII w. i Edo XVII-XIX).</p>
<p>Sztuka tworzenia, ozdabiania, ubierania, czy też noszenia kimona, określana jest terminem Sodo (Droga ubioru). Natomiast kimono znaczy: &#8222;rzecz do noszenia&#8221;, jednak nazwa ta pojawiła się na końcu. W okresie Edo, podstawowy ubiór każdego Japończyka nazywano kosode, które było pierwowzorem współczesnego kimono. Jednak wtedy, czasami nakładano na nie inną odzież, co całość tworzyło strój zwany kasane shozoku.</p>
<p>Kimono robi się głównie z lnu, bawełny, wełny (kimono zimowe) i jedwabiu. Jeśli chodzi o krój kimono, różni się od siebie nie tylko ze względu na płeć, ale także (w przypadku kobiet) ze względu na stan cywilny &#8211; Niezamężne kobiety noszą kimono z szerokimi rękawami, a nazywane jest furisode. Mężatki noszą kimono o krótkich rękawach, zwane tomesode. Tak samo jak u mężczyzn, podobnie u kobiet szerokość rękawów jest dopasowywana indywidualnie.</p>
<p>Tworzenie męskiego i damskiego kimono, różni się tym, że wykrój dla kobiety jest dłuższy od jej wzrostu o 20 cm, a w przypadku mężczyzny, dopasowuje się do wzrostu.<br />
Budowa kimono, jest dosyć skomplikowana, jeśli chodzi o nazewnictwo, a wyróżniamy sześć głównych elementów: tomoeri &#8211; górna część kołnierza; eri &#8211; dolna część kołnierza; shitamae &#8211; lewa wierzchnia poła; uwamae &#8211; prawa spodnia poła; okumi &#8211; dwa doszyte pasy, których powierzchnia jest równa połowie powierzchni shitamae i uwamae; sode &#8211; prostokątne rękawy, których dolna część nazywana jest furi. Przód kimono to mae migoro, a tył to ushiro migoro.</p>
<p>Wyróżniamy rodzaje kimono takie jak: wspomniane wyżej furisode i tomesode, wizytowe kimono homongi (może być noszone zarówno przez panny, jak i mężatki), jako strój odświętny lub ślubny, używany przez mężczyzn jest kimono, wpuszczone w spodnie hakama. Panna młoda ubiera się w białe kimono i tego samego koloru uchikake, które zmieniane jest później na wielobarwne.</p>
<p>Pod kimono zakłada się dwa rodzaje bielizny shitagi (przylegającą) i nagajuban, podobną w kroju do kimono, jednak jest trochę węższa i obwiązana obishitajime. Kimono obwiązane jest także obi &#8211; haftowanym pasem, który często przekazywany był z ojca na syna, stając się pamiątką nie jednego rodu. Obi dzieli się na cztery rodzaje: maru obi, fukuro obi, nagoya obi, hanhaba obi. Pasy te zakłada się w zależności od okazji.<br />
Uzupełnieniem do kimono są, białe skarpetki z jednym palcem nazywane tabi, a na nogi, drewniaki na wysokim obcasie o nazwie, geta, lub na niskim (zera). W okresie Edo, mężczyźni na kimono, przeważnie zarzucali kurtę haori.</p>
<p>Jeśli chodzi o ozdabianie kimono, to w XVII wieku, dużą popularnością cieszyły się motywy pejzaży (szczególnie widok z Kioto, gdzie znajdowało się centrum wytwarzania kimon). Pojawiały się także motywy przyrody, często łączone ze sztuką kaligrafii, zaczęto także umieszczać na kimonie, rodowe herby. Od XVI istnieje kimono teatralne.</p>
<p>Myślę, że chociaż trochę przybliżyłem, ogólny zarys historii i budowy kimono &#8211; stroju, który znany jest na całym świecie ze swojego piękna i oryginalności. Na pewno, wszystkiego nie udało mi się tu napisać, ale rządni wiedzy, mogą pobuszować w bibliotekach i sieci, aby dowiedzieć się więcej. Mam nadzieję, że się nie zawiedli ci, którzy chcieli dowiedzieć się czegoś interesującego na temat sodo.</p>
<p>Autor artykułu: kubzon</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Bliźniaki Kishimoto, bliźniacze serie?</title>
		<link>https://a-f.pl/artykuly/blizniaki-kishimoto-blizniacze-serie/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[volix]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 26 Jan 2000 20:11:59 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Artykuły]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://a-f.pl/wp/?p=366</guid>

					<description><![CDATA[Ostatnio wdałem się w dyskusję z paroma fanami anime, którzy z wielką uwagą śledzili serię Naruto. W trakcie bardzo burzliwej rozmowy, przez przypadek napomknąłem o bracie bliźniaku twórcy Naruto – Seishi Kishimoto, autorze mangi 666 Satan. No i się zaczęło… Wszystko by było dobrze, gdybym&#8230;]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p align="justify"><img decoding="async" class="to-left" src="https://a-f.pl/art/img.jpg" alt="" />Ostatnio wdałem się w dyskusję z paroma fanami anime, którzy z wielką uwagą śledzili serię <strong>Naruto</strong>. W trakcie bardzo burzliwej rozmowy, przez przypadek napomknąłem o bracie bliźniaku twórcy Naruto – <strong>Seishi Kishimoto</strong>, autorze mangi <strong>666 Satan</strong>. No i się zaczęło…</p>
<p>Wszystko by było dobrze, gdybym nie wspomnął o pewnych podobieństwach, które zauważyłem pomiędzy tymi dwoma tytułami. Nie miałem zamiaru posądzać, któregoś z braci o plagiat, ale nie da się ukryć faktu, że podobieństwa istnieją. Moi rozmówcy (czytaj zagorzali fani Naruto) wpadli we wściekłość i o mało nie doszło do linczu. Pewnie, niektórzy czytający ten tekst, będą podobnie chcieli mnie nabić na pal z wytatuowanym na plecach napisem: „Bluźnierca”. Jednak zanim, do tego dojdzie proszę o przeczytanie teksu by spróbować zrozumieć mój punkt widzenia.</p>
<p>Jakie to podobieństwa zauważyłem? Pierwszym i chyba najbardziej widocznym są bohaterowie obydwóch serii: Uzumaki Naruto i Jio. Obydwaj są dosyć niezwykli w porównaniu do swoich rówieśników, co ma w głównej mierze wady, ale także pewne zalety.</p>
<p>Naruto, w którym zapieczętowany jest lisi demon, cierpiał przez to w dzieciństwie. Wychowywał się w samotności, odtrącony przez większość mieszkańców wioski Koncha-Gakure. Podobnie Jio, od którego odwracali się nawet przyjaciele.</p>
<p><img decoding="async" class="to-right" src="https://a-f.pl/art/img2.jpg" alt="" />Widać tu podobieństwo w przeszłości tych bohaterów, ale także w przyczynie ich problemów. Naruto ma w sobie zapieczętowanego demona, a Jio jest reinkarnacją Lucyfera. Te dwie złe moce (istota zła ich „wewnętrzna” także jest wspólną cechą) są niestety niezależne od nich i uaktywniają się w sytuacjach wielkiego kryzysu, co mogliśmy zaobserwować podczas walki z Zabuzą. W Jio „uaktywnia” się wcielenie Szatana, w momentach wielkiego zagrożenia i podobnie jak Naruto, nie umie kontrolować drzemiącej w nim mocy.</p>
<p>Wspólną cechą tych dwóch bohaterów, są relacje z innymi postaciami. Naruto podoba się Sakura, jednak ta odrzuca jego zaloty. Jio spotyka na swojej drodze Ruby Crescent, jednak tym razem sytuacja jest odwrotna – nie zmienia to faktu, że podobieństwo w relacjach nadal istnieje.</p>
<p>Ostatnim spoiwem pomiędzy Uzumakim, a Jio jest ich cel, jaki chcą osiągnąć. W obydwóch przypadkach wiąże się on ze zdobyciem jakiejś pozycji, Hokage, czy władcy świata.</p>
<p>Jeszcze jedno, co rzuciło mi się w oczy to podobieństwo narracji. W 666 Satan jak i Naruto, pojawia się wiele tajemniczych charakterów i postaci. W serii Seishiego są to O.P.T.S, którzy używają różnego rodzaju O-Parts.</p>
<p>Natomiast w dziele Masashiego, to nowi Ninja, z nowych klanów, posiadających niezwykłe zdolności i używający innych technik. Jednak nie jest to już tak uderzające podobieństwo, jak pomiędzy historią Naruto, a Jio.</p>
<p><img decoding="async" class="to-left" src="https://a-f.pl/art/img3.jpg" alt="" />Wszystko, co wymieniłem jako wspólne cechy nie zmienia faktu, że te dwie serie są jednak od siebie różne. Wymieniłem podobieństwa w historii tych dwóch bohaterów, ale ich losy są zupełnie inne, a także klimat tych dwóch mang jest inny.<br />
Rysunki… tu się nie będę spierał. Można by było doszukiwać się tych samych kresek, ale istnieje bardzo dużo mang, których styl rysowania nie różni się od siebie za bardzo.</p>
<p>Kończąc chciałbym jeszcze raz podkreślić, że żadnego z omawianych tytułów nie uważam za plagiat, a tym bardziej za mało oryginalny. Gdzie indziej znajdziemy takiego rozrabiakę jak Naruto, albo odludka i dziwaka jak Jio? Lecz wspólne cechy są, a to dowodzi tylko tego, że bliźniaków łączy nie tylko podobieństwo fizyczne, ale także podobne pomysły.</p>
<p>Autor artykułu: kubzon</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Bad Street Boys</title>
		<link>https://a-f.pl/artykuly/bad-street-boys/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[volix]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 26 Jan 2000 20:06:53 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Artykuły]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://a-f.pl/wp/?p=362</guid>

					<description><![CDATA[Wystarczy spojrzeć na powyższy tytuł tego artykułu, aby w mgnieniu oka spocić się i obgryźć wszystkie paznokcie (zarówno u dłoni jak i nóg). Bad Guys to z angielskiego Źli Chłopcy, a jak wiadomo takowych w Dragon Ballu było pełno. Rozważania chciałbym zacząć od Piccola Juniora,&#8230;]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Wystarczy spojrzeć na powyższy tytuł tego artykułu, aby w mgnieniu oka spocić się i obgryźć wszystkie paznokcie (zarówno u dłoni jak i nóg). Bad Guys to z angielskiego <em>Źli Chłopcy</em>, a jak wiadomo takowych w Dragon Ballu było pełno.</p>
<p>Rozważania chciałbym zacząć od Piccola Juniora, gdyż był to pierwszy poważny wróg drużyny Z. I w ten sposób pierwszym konkretnym złym był Piccolo Junior, powstały ze zranionego Piccola Daimao. Powszechnie nazywany księciem piekielnych otchłani, z roku na rok trwania sagi zostaje przeciętnie prezentującym się wojownikiem. Swoim złym mocą daje jeszcze upust podczas android sagi, kiedy to na własna rękę szukał C-20. Przekonał wówczas Krilana, że nie od parady nazywają go Szatanem. Później jednak w wyjątkowy sposób, stał się łagodny jak baranek. Najciekawsze jest to, że gdyby nie przyjaźń która łączyła go z Gohanem, zapewne jako niższy rangą wróg ziemian skończył by marnie jak inni.</p>
<p>Drugi w kolejce do bicia jest Freeza, który jako pierwszy w historii Dragon Ball, dopuścił się ludobójstwa, wycinając w pień większość populacji Namek (jeśli nie liczyć faktu związanego z Piccolo podczas 23 Tenkaichi Budokai). Ten przedstawiciel rasy Chengelling, opanowany psychopatyczna rządzą zdobycia siedmiu kryształowych kul, postanowił likwidować każdego, na swojej drodze. Gdyby nie interwencja Goku i machnięcie mieczem Trunksa zapewne swoja niezawodną techniką Death Ball posłał by ziemian do wszystkich diabłów. Mimo to nie stanowił większego zagrożenia gdyż unieszkodliwiony został gdzieś hen w kosmosie.</p>
<p>Second Encounter należy pewnie do wszystkich mecha- i nie mechanicznych androidów, które nawiedziły naszą planetę. Ogólnie rasę chciałbym opisać na przykładzie Cella. Ot jaszczurka posiadająca 3 fazy ewolucyjne, z czego każda silniejsza od poprzedniej. A jednak posiada inteligencję znacznie przewyższającą ludzką a w dodatku napojoną przez doktora Gero, wielką nienawiścią do Songo. Jakby tego było mało ma wszczepione komórki największych wojowników tj. Vegety, Goku, Piccolo itd. Niejednego z naszych bohaterów posłał do piachu m. in. Future Trunks czy choćby Songo (choć tego ostatniego to na własne życzenie). Jego wybuchowa natura skłoniła go do pacyfikacji kilku większych metropolii. Nic nie może się przecież równać z wtargnięciem bez nakazu do studia telewizyjnego i opanowanie satelity&#8230;. Gość był dość niebezpieczny dlatego przyznaję mu brązowy medal na najpotworniejszego bad guya w DB.</p>
<p>Jak mamy iść wyznaczonym tropem, to teraz czas na Buuuuuuuuuu!!! Gumisiowaty stworek rasy Majin, pod rozkazami złego Babidiego, został niesłusznie obudzony przez.. kogoś tam. Jaki chaos zrobił na ziemi tego chyba nie trzeba przypominać. Gość wyrżnął przeszło 80% populacji Ziemi i nawet nie przeprosił. Jako Bad Guy otrzymuje zaledwie srebro.</p>
<p>Złoto należy się bezapelacyjnie&#8230; Pilafowi. Ten to dopiero miał skłonności antysemickie, rasistowskie, szowinistyczne i faszystowskie. Wszyscy pamiętamy w jaki okrutny sposób traktował swoich podwładnych. Gorzej niż Rzymianin. Nie mówię tu już o wioskach, które miał pod swoim panowaniem. Sterroryzowane społeczeństwo nieśmiało nawet przeciwstawić się woli ich najjaśniejszego władcy.</p>
<p>Autor artykułu: Yamcha</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
	</channel>
</rss>
