Dragon Ball 

Co to Dragon Ball?

Na świecie znajduje się siedem dziwnych, magicznych, „kryształowych” kul. Gdy zbierze się je wszystkie, należy wywołać smoka, który spełni każde nasze życzenie. Niestety jest wielu złych „ludzi” (?), którzy pragną zdobyć wszystkie kule, by spełniło się ich największe marzenie – panowanie nad światem (czasem bywały inne chore pomysły- dop. Avis). Jest jednak ktoś, kto potrafi powstrzymać ich przed spełnieniem swoich niecnych planów. A oto przedstawiam wam niezwykłą opowieść Akiry Toriyamy, w której nie zabraknie humoru, przygód i naprawdę dużo dobrej bijatyki…

Na początku serii (w pierwszym odcinku) poznajemy małego chłopca o imieniu Son Goku (Songo ^^). Ów chłopiec po śmierci (tak naprawdę przybranego) dziadka mieszka samotnie w lesie, gdzie ćwiczy swoje umiejętności, chcąc zostać najlepszym wojownikiem na świecie. Pewnego, pięknego dnia, gdy Goku wracał do domu ze świeżo złowioną rybą (która zresztą była dwa razy większa od niego ^^) potrącił go samochód. Kierowca okazał się młodą dziewczyną o imieniu Bulma. I tak to się zaczęło… Bulma opowiedziała Goku historię o smoczych, „kryształowych” kulach. Okazało się, że Son posiada jedną kulę, która była jedyną pamiątką po świętej pamięci dziadku, więc za nic nie chciał jej oddać. Jednak Bulma wzięła go podstępem i tak wyruszyli w drogę w poszukiwaniu kryształowych kul. Podczas trwania wszystkich trzech serii (DB, DB Z i DB GT) Goku zdobywał nowych przyjaciół i nowych wrogów. Pierwsza seria najbardziej mi się spodobała (mnie też… ach ten humor- dop. avis). Opowiada o chłopcu, który miał marzenie, który dążył do tego by to marzenie się spełniło. Była też najbardziej humorystyczna. W dalszych częściach również zawarty był humor, lecz w o wiele mniejszych ilościach. W serii „Z” chodziło tylko o walkę. Fabuła uległa uproszczeniu, jakby była wymyślona na poczekaniu. Jest też najbardziej drastyczna. Serii GT komentować nie będę, gdyż jest stworzona wyłącznie przez Toei Animation, a nie przez Akirę Toriyamę.

Autor tekstu: Redakcja.

Rzuć okiem na