Weiss Kreuz Gluhen

Doczekaliśmy się wreszcie kontynuacji serii „Weiss Kreuz”! Wszystko się pozmieniało, zupełnie wszystko. Począwszy od animacji, muzyki, po samych bohaterów. Czy na korzyść? … myślę, że z jednej strony tak, a drugiej nie. Zaraz to wyjaśnię.

Zacznijmy od postaci. Na początku serii dowiadujemy się o nowym członku grupy WEISS – Senie. Potem widzimy zupełnie odmienionego Ayę, dłuższe włosy, nosi okulary, wyższa postura ciała. Kolejno widzimy drugiego nowego członka WEISS – Kyou. Następnie objawiają nam się postacie Yoji i Ken we własnych osobach. Yoji ma krótkie włosy, nie nosi okularów, jednak jego zamiłowanie do kobiet pozostała. Natomiast Ken ma może troszkę dłuższe włosy, nic poza tym. Ostatnią postacią, która zupełnie zmieniła swoją tożsamość jest Omi. Stał się on Persją i wydaje rozkazy Weiss.
Chciałbym jeszcze powiedzieć nieco o Szwatrz. Oni nie zmienili się tak bardzo. Ten sam wyraz twarzy, te same zdolności, może ubiór inny.

Kolejną rzeczą, która wywrze nas nas niesamowite wrażenie jest grafika. Zupełnie inna od swojego poprzednika. Czy wyszło to na lepsze? Nie powiedziałbym. Seria nie ma już tego mrocznego klimatu, jest pusta.

Muzyka… hmmm. Nie potrafię powiedzieć. W tej kwestii raczej seria wyszła na lepsze. Nowa melodia. Nowy oppening i ending.

Wracając do samej serii. Coś dziwnego zaczyna się dziać w Akademii Koua, gdzie uczęszcza Sen i Kyou, a Aya jest nauczycielem. Uczniowie masowo popełniają samobójstwa, nikt nie wie dlaczego. Po pewnym czasie nasza grupa Weiss odkrywa, że za tym wszystkim stoi Toudo. Uczniowie poddawani zabiegom niezbyt przyjemnym, udają się na dach szkoły i skaczą. To wszystko coraz bardziej interesuje naszych bohaterów. Powiem jeszcze tyle, że Sen jak i Kyou nie są tu przypadkowo.

Jak skończy się ta seria, sami zobaczcie. Mnie, pomimo tylu drastycznych zmian, podoba się Weiss Kreuz Gluhen, ale przyznam, że mogłoby być lepiej.

Tytuł: Weiss Kreuz Gluhen
Rok produkcji : 2002
Studio: Animate Film
Liczba odcinków: 13

Autor recenzji: Wantu

Alternatywny punkt widzenia:
Recenzja na Tanuki.pl