Hellsing

Wyobraźcie sobie jakby nasz świat wyglądał, gdyby pomiędzy nami chodziły wampiry i nieumarli. Czy ludzie zdolni by byli do pokonania istot o wiele silniejszych od siebie, czy może uratować mogłaby ich tylko pomoc tych, którzy też nie są jednymi z nas?
W anime „Hellsing”, tak własnie wygląda świat, jednak ludzkość nie jest pozostawiona sama sobie. Przeciw hordom potworów rodem z piekła rusza organizacja o nazwie „Hellsing”.
Czy tak właściwie zajmuje się ta agencja? Otóż jest to organizacja działająca na terenie Wielkiej Brytanii, ale także ściśle współpracująca z innymi państwami starego kontynentu i nie tylko. Głównym celem Hellsing’a jest walka z wrogami ludzkości, czyli wampirami i nieumarłymi. Jednak zwykli ludzie, pomimo najlepszego wyposażenie nie zdołali by pokonać wroga, który dysponuje niebywałą siła i umiejętnościami walki, gdyby nie fakt iż pomaga im jeden z najpotężniejszych wampirów – Alucard. W szeregach Hellsinga, znajdują się inni potężni wojownicy, ale ustępują oni Alucardowi. Nie tylko Wielka Brytania, martwi się problemem nieumarłych, ale także Watykan postanowił działać poprzez Instytut Iscariote. W anime spotykamy się tylko z 13 Dywizją Specjalnej Papieskiej Siły Uderzeniowej, a dokładnie z Rycerzem Kościoła Paladynów, Aleksandrem Andersonem, który nienawidzi Alucarda i za wszelką cenę próbuje go zniszczyć, jednak wpływy Królowej Wielkiej Brytanii, uniemożliwiają mu działanie na terenie królestwa. Jak potoczy się konflikt między Iscariote, a Hellsing, nie będę zdradzał, a jedynie zaproszę do obejrzenia (anime), lub przeczytania (manga) Hellsing.

Jeśli chodzi o techniczną stronę to anime jest warte obejrzenia, chociażby ze względu na sama animacje. W Hellsing są one zrobione bardzo efektownie, tak samo jak ujęcia, które podczas walki na prawdę dają niezły efekt. Kreska w anime jak i w mandze przypadła mi do gustu i myślę, że większości OTAKU też. Powodem tego jest pewnie autor mangi Hirano Kouta, którego postacie zawierają dużo mroku i grozy, a jak wiadomo amatorów historyjek z dreszczykiem nie brakuje, tylko że Hellsing po za grozą zawiera coś więcej. Fabuła jest tak skonstruowana że pomimo dużego rozlewu krwi, zmusza widza, bądź czytelnika do przemyśleń.

Muzyka jest jednym słowem „dobra”, nic dodać nic ująć. Odpowiedzialny za nią jest Ishii Dashi, który zrobił kawał dobrej roboty, więc będzie czym nacieszyć uszy, chociaż nie spodziewajcie się zapierających dech w piersiach kawałków symfonicznych. Większość to dość mroczne i trzymające w napięciu utwory.

Podsumowując jest to jeden z tych tytułów, które warto zobaczyć, chociażby ze względu na wykonanie, ale pamiętajcie także, że Hellsing to nie tylko obraz, to także coś więcej…

Autor recenzji: kubzon.