Rozjemca

Rozjemca

ISBN: 9788374806701
Tytuł oryginału: Warbreaker

Rozjemca. Kolejna cegła (prawie 700 stron) w budowanej przez Brandona Sandersona fortecy gatunku fantasy. Autor przekonał mnie do swojej twórczości, dlatego sięgnąłem po kolejną jego książkę. Spodziewałem się ciekawej historii i oryginalnych praw rządzących ów światem. Co zastałem?

Wojnę! Ok, może nie tyle co wojnę, to jej widmo, przyszłość królestwa Idris zaczyna malować się w czarnych barwach. Niemalże czuć w nim oddech wrogo nastawionych sąsiadów – Hallandren. I… to właśnie kolory i oddechy rządzą tym światem.

Elementem zakrawającym o termin magii jest BioChroma. Każdy człowiek rodzi się z jednym „oddechem”. Czy możemy go porównać do duszy? Nie. Ponieważ ów oddech można stracić – ale tylko z własnej woli – przekazać komuś innemu. W takiej sytuacji, stajemy się szarym człowiekiem bez niego, ale nadal żyjemy. Za to obdarowany staje się posiadaczem kolejnego. Im więcej oddechów zgromadzimy, tym stajemy się silniejsi. Nie fizycznie. Duchowo. Świat staje się dla nas bardziej wyraźny, dostrzegamy więcej kolorów. Awansujemy w społeczeństwie. To nie wszystko! Po odpowiednim treningu możemy nawet przekazać część oddechów wybranemu przedmiotowi – rozbudzić go. Rozbudzony przedmiot potrafi spełniać nasze niezbyt skomplikowane rozkazy.

Polityka stanowi tu spory element fabuły. Z rysu historycznego dowiadujemy się, że królowi Hallandren obiecano za żonę jedną z córek króla Idris. W skrócie by nie spoilować – akcja skupia się na losach córek w związku z decyzją ich ojca.

Rozjemca to jedyna z książek Sandersona do której podchodziłem… krok, za krokiem, po kroku. Początek strasznie mnie wynudził. Kolejne strony przewracałem w ogromnych odstępach czasu. Jednak po przeczytaniu całości, stwierdzam, że jak już przebrniesz przez początek i wczujesz się w ten świat, to „daje radę”. Opowieść powoli bo powoli ale jednak przyśpiesza. Im bliżej końca tym więcej elementów mozaiki układa się w nieoczekiwany obraz.

Oczekiwałem ciekawej historii, taką zastałem, choć czasami się dłużyła, a czasami była trochę naciągana (hej, w Twoim królestwie prowadzi dywersje ktoś z obcego królestwa i… i tak sobie hultaj rozrabia i rozrabia). Oczekiwałem oryginalnej mocy, taką zastałem. Początek był trudny. Jednak dałem Rozjemcy szansę i wysłuchałem jego opowieść do końca. Nie był to czas zmarnowany.

Autor recenzji: volix.